W mojej rodzinie byli wrogowie ludu sowieckiego

  • 15.04.2021, 13:26
  • Teresa Sygnarek
W mojej rodzinie byli wrogowie ludu sowieckiego
Ich zsyłka ze Lwowa na Sybir, wędrówka przez Irak, Iran, Palestynę do Wielkiej Brytanii i do Gliwic

W 2020 roku przypadły dwie tragiczne rocznice, 80. rocznica zsyłki Polaków na Sybir i 80. rocznica zbrodni katyńskiej.

PROLOG

Pogoda w kwietniu 1940 roku we Lwowie nie była szczególnie wiosenna. Sroga zima tego roku nie chciała ustąpić zupełnie. Jednakże akurat 12 kwietnia w południe wyszło na chwilę słońce, z czego Janina Sygnarek skorzystała i uprzednio opatuliwszy swoją 2-miesięczną córeczkę Ewę, wyszła z nią po raz pierwszy na spacer do Parku Stryjskiego. Długo tam nie zabawiła, nie tylko ze względu na chłód, który mógłby dziecku zaszkodzić podczas tej pierwszej eskapady na świeżym powietrzu, ale też atmosfera we Lwowie od czasu wejścia wojsk sowieckich do miasta była inna, niepewna i nie przypominjąca Lwowa sprzed września 1939 roku. Mieszkańcy wiedzieli już o deportacji Polaków w lutym 1940 roku z ziem zaanektowanych przez Związek Sowiecki po 17 września 1939 roku. Objęła ona przede wszystkim polskich osadników wojskowych, służbę leśną oraz cywilnych kolonistów.

 

Ludzie pocieszali się, że co się miało stać to już się stało i teraz lwowiacy są już bezpieczni. Szybko mieli się przekonać o tym, w jak dużym byli błędzie.

 

Kolejna deportacja miała miejsce już dwa miesiące później, w kwietniu 1940 roku. Objęła ona przedstawicieli polskich elit, m. in. nauczycieli, sędziów, a także rodziny wojskowych (w tym rodziny polskich oficerów zamordowanych wiosną 1940 roku w Katyniu). Były to głównie kobiety i dzieci uznane za „członka zdradzieckiej rodziny”. Głównym miejscem zesłania był Kazachstan.

W czerwcu 1940 roku wywózki na Syberię objęły przede wszystkim Polaków (w tym obywateli polskich żydowskiego pochodzenia) ze środkowej i zachodniej części kraju, którzy po 1 września 1939 roku szukali na Kresach schronienia przed Niemcami.

 

LWÓW 12 KWIETNIA 1940 ROKU

Wieczorem 12 kwietnia w mieszkaniu na ulicy Pełczyńskiej 15 (dzisiaj ulica Wytowśkoho) są trzy kobiety i dwumiesięczna dziewczynka.

Janina Jaworska, z domu Mazurkiewicz, żona majora Wojska Polskiego Kazimierza Jaworskiego.

Waleria Mazurkiewicz, siostra Janiny Jaworskiej i Kazimierza Mazurkiewicza, oficera rezerwy Wojska Polskiego.

Janina Sygnarek, córka Janiny Jaworskiej, żona kapitana Wojska Polskiego Antoniego Sygnarka.

Ewa Sygnarek, córka Janiny i Antoniego Sygnarków.

W domu nie ma chwilowo Jerzego Jaworskiego, brata Janiny Sygnarek, adepta Korpusu Kadetów, wychowanka kpt Antoniego Sygnarka.
 

Lwów 1929 rok, major Kazimierz Jaworski z synem Jerzym.
Lwów 1929 rok, major Kazimierz Jaworski z synem Jerzym


Mała Ewa zasnęła, a kobiety czekają z kolacją na Jurka, który lada chwila powinien wrócić do domu. Waleria pokazuje po raz kolejny jedyną kartkę pocztową jaką przysłał brat Kazimierz z Katynia, aresztowany we wrześniu 1939 roku. Przesłanie jest lakoniczne – „jestem zdrowy i sercem z Wami” – a to dowód, że żyje i pewnie znowu napisze.

Janina z kolei wie, że jej mąż Antoni dostał się do niemieckiej niewoli w bitwie nad Bzurą, największej bitwie kampanii polskiej w 1939 roku stoczonej z armią niemiecką i po kolacji będzie ponownie pisać do Czerwonego Krzyża, żeby dowiedzieć się czy żyje, a jeśli dostał się do niewoli, to w jakim jest oflagu*1, to jest obozie dla oficerów.


Ale tego dnia kolacji nie będzie. Gwałtowny stukot do drzwi rozlega się jak rozkaz „otwierać natychmiast”. Do mieszkania wkracza dwóch uzbrojonych żołnierzy sowieckich i jeden Rosjanin w cywilu.


Kobiety wiedzą już co to oznacza. Już po pierwszej, lutowej deportacji chodziły pogłoski, że wrogami ludu sowieckiego, są nie tylko oficerowie Wojska Polskiego, ale także ich rodziny.

A w tej rodzinie Mazurkiewicz – Jaworska - Sygnarek jest czterech oficerów, wrogów ludu sowieckiego.

Teraz okazuje się, że ich rodziny też są wrogami.

 

DEPORTACJA

Rosjanin w cywilu odczytuje nakaz „przesiedlenia” dla Janiny Jaworskiej i Janiny Sygnarek z córką Ewą. Waleria Mazurkiewicz jako niezamężna i zatrudniona w fabryce tytoniu nie stanowi wrogiego elementu. O dziwo, nie pada także nazwisko młodego Jerzego Jaworskiego.

Żołnierze dają pół godziny na spakowanie bagażu, dwie walizki o maksymalnej wadze 15 kg każda. Dają się w końcu ubłagać, aby jedna walizka przypadła także na dziecko. Sam becik, poduszka, kołderka, pieluchy zajmie całą walizkę. Pakują się w panice, trochę odzieży, trochę jedzenia, trochę pieniędzy i całą rodzinną biżuterię.

W międzyczasie z mieszkania wychodzi Waleria, jako że żołnierze nie zwracają na nią uwagi. Wychodzi na ulicę, gdzie stoi czekająca ciężarówka i przechodzi na drugą stronę ulicy, z dala od ciężarówki, ale tak, żeby móc widzieć, jeśli Jurek Jaworski nadejdzie. I faktycznie, po chwili nadchodzi. Waleria podbiega do niego i ciągnie go w drugą stronę, z dala od mieszkania. Opowiada co dzieje się w mieszkaniu i radzi, aby ukrył się u znajomych i uniknął zsyłki. Jurek jest przerażony. Trudno mu uwierzyć w to co mówi do niego ciotka Waleria. Właśnie spieszył się do domu, żeby zjeść kolację z rodziną. Szybko podejmuje decyzję i pomimo protestów Walerii postanawia iść do domu i zgłosić się do przesiedlenia razem z matką, siostrą i siostrzenicą. Jak się okaże, ta decyzja uratuje im później życie.

 

NIELUDZKI TRANSPORT

Cała rodzina jest w tym samym wagonie kolejowym zwanym eszelonem, jednym z około 50 wagonów w tym transporcie. Są to wagony bydlęce, z zakratowanymi i zabitymi deskami i dodatkowo zabezpieczonymi drutem kolczastym okienkami. Bez jakiegokolwiek wyposażenia, nie licząc dodatkowych półek drewnianych na połowie wysokości wagonów, tak aby zmieścić 30-50 osób dorosłych z dziećmi oraz ich bagażami. Na środku jedna dziura, która służy do załatwiania potrzeb fizjologicznych. Wszyscy leżą pokotem, poruszanie się po wagonie nie jest możliwe.
 

Rekonstrukcja pociągu, którym wywożono Polaków na Sybir.
Rekonstrukcja pociągu, którym wywożono Polaków na Sybir.

W pierwszych dniach przesiedleńcy dostają jeden ciepły posiłek i kilka kromek czarnego, gliniastego chleba. Ciepły posiłek to zupa z niewiadomych składników, a z upływem czasu nawet i ta zupa nie jest podawana codziennie. Co jakiś czas konwój zatrzymuje się na małych stacjach i przesiedleńcy mogą wyjść na peron, pod ścisłym nadzorem eskortujących ich strażników. Na stacje przychodzą Rosjanie, którzy oferują sprzedaż żywności na co strażnicy przymykają oko. Janina Sygnarek, która szybko straciła pokarm w pierwszym tygodniu transportu, kupuje więc mleko i grysik, żeby móc nakarmić małą Ewę. Płaci biżuterią i targuje się ze sprzedawcami o jak największą ilość, tak aby mieć pokarm dla dziecka do następnego postoju transportu.

Warunki w wagonie są coraz gorsze: ziąb, głód, wycieńczenie i choroby. Podczas transportu, który trwa kilka tygodni, dwie osoby umierają i nie wiadomo co się stało z ciałami, po prostu NKWD*2ziści wynoszą je z wagonu nie informując co z nimi zrobili.

Pod koniec transportu pojawiają się problemy z Ewą. Jest zziębnięta, niedożywiona, gorączkuje i skończył się już zabrany zapas pieluch. Dziecko płacze cały czas, ma odleżyny i początki stanu zapalnego. Janina Sygnarek rozumie, że musi wreszcie dziecko obmyć, jeśli nie wykąpać. Ale biżuteria została już zamieniona na chleb i mąkę na postojach, została jedynie złota obrączka na palcu. Na następnym postoju na stacji obrączka trafia do Rosjanki, która obiecuje przynieść balię z ciepłą wodą.

Balia dociera na peron, Janina kładzie dwumiesięczną Ewę na płaszczu bezpośrednio na peronie i rozwija delikatnie z ubranka i pieluch, żeby wreszcie móc ją obmyć w nadziei, że odleżyny się nie pogorszą. Pochylona nad dzieckiem widzi kątem oka zbliżające się wysokie skórzane buty NKWDzisty, który kopie balię, woda się wylewa i rozlega się jego ironiczny śmiech.

- „Gdybym miała przy sobie broń, zastrzeliłabym go.”

Kiedy moja matka opowiadała mi o tym zdarzeniu, jako nastolatka byłam przerażona i nie mogłam zrozumieć jak moja dobra mama mogła mieć takie potworne myśli. Zaznajamiając się z historią i kiedy sama miałam własne dzieci – zrozumiałam

W tym samym czasie, kiedy trwa ten nieludzki transport na Sybir, w Katyniu zostaje rozstrzelany przez NKWD Kazimierz Mazurkiewicz, ale rodzina dowie się o tym dopiero po wielu latach.


PRACA W ŁAGRZE

Transport zatrzymuje się w Semipałatyńsku, w północnym Kazachstanie, nad rzeką Irtysz, około 200 km od granicy z Chinami. Na czekające ciężarówki zapędzani są ludzie, którzy z trudem mogą się poruszać, gdyż kilka tygodni długotrwałego leżenia i siedzenia bez ruchu w czasie transportu w wagonach, daje znać o sobie w postaci bólu mięśni i kręgosłupa. Ciężarówki jadą kilkanaście kilometrów i zatrzymują się przy cegielni. Zesłańcy są ulokowani w gliniankach i otrzymują informację, że od następnego muszą pracować, żeby zarobić pieniądze, za które będą mogli kupować jedzenie w kiosku z artykułami spożywczymi. O ile będzie jakaś dostawa do tego kiosku.

Praca w cegielni jest ciężka. Wszystko odbywa się ręcznie. Jedynym sprzętem pomocniczym są piły i taczki. Większość pracowników to kobiety, które piłują pnie drzew do opalania pieców, ładują cegły do pieców, wywożą taczkami gorące cegły po wypaleniu i układają je do transportu.

Janina Sygnarek nie chodzi często do pracy, bo nie zawsze udaje jej się znaleźć kogoś kto może pilnować Ewę. Matka i brat zastępują ją w pracy biorąc podwójne zmiany.

Szczególnie ciężka jest pierwsza zima w Semipałatyńsku, mróz dochodzi do -50 stopni C. Do kiosku rzadko przychodzą dostawy jedzenia i zupa z obierków ziemniaczanych coraz częściej jest jedynym posiłkiem w ciągu dnia. W lecie szerzą się różne choroby, malaria, dezynteria, zapalenie płuc.

EPILOG

Ratunek przychodzi dzięki utworzeniu Armii Andersa, jak potocznie określano polską armię organizowaną na terenie Związku Radzieckiego pod dowództwem gen. Władysława Andersa. Polscy żołnierze bezprawnie więzieni przez Sowietów byli zwalniani "na mocy amnestii" z łagrów, więzień czy miejsc zesłania i mogli zgłaszać się do Armii Polskiej. Dzięki temu, młody Jerzy Jaworski dostaje się we wrześniu 1941 roku do oddziałów w Buzułuku w europejskiej części Związku Radzieckiego.

Od 19 do 31 sierpnia 1942 roku ZSRR opuściło blisko 70 tys. osób, w tym około 25 tys. cywilów. I to właśnie wśród tych cywilów, w maju 1942 roku Janina Jaworska oraz Janina i Ewa Sygnarek, staraniem Jerzego Jaworskiego opuszczają sowiecki łagier i docierają do ośrodka koło Mosulu w Irackim Kurdystanie, gdzie w Szkole Podchorążych Broni Pancernej szkoli się Jerzy Jaworski.

Ich drogi rozchodzą się szybko, gdyż Jerzy Jaworski trafia do armii brytyjskiej, gdzie przechodzi szkolenia lotnicze dla nawigatorów i zostaje przydzielony do Dywizjonu 305*3, który bombardował miasta niemieckie. Bierze udział w akcji D-Day (lądowanie aliantów w Normandii), a po zakończeniu wojny stacjonuje do listopada 1946 roku w Niemczech w ramach sił okupacyjnych. W 1947 kiedy dywizjon zostaje rozwiązany, Jerzy Jaworski wstępuje do Royal Air Force w Wielkiej Brytanii i jako lotnik-nawigator oraz instruktor i egzaminator stacjonuje w Adenie, Singapurze, na Cyprze, w Australii, Hong-Kongu i USA.


Do Polski nigdy nie wrócił, gdyż jak mówił:
„mojej Polski już nie ma, bo moja Polska była we Lwowie”.

Jerzy Jaworski



Janina Jaworska, Janina i Ewa Sygnarek przebywają długą drogę razem z polskimi wojskami przez Teheran, Bejrut do Palestyny. Tam działa Polski Czerwony Krzyż i Polska YMCA, gdzie Janina Sygnarek pracuje do 1947 roku.


Antoni Sygnarek dostaje się do niewoli w bitwie nad Bzurą w 1939 roku i spędza okres wojenny w niewoli niemieckiej w obozie dla oficerów, tzw. oflagu.

Antoni Sygnarek


W maju 1945 roku odnajduje go w oflagu pod Lubeką Jerzy Jaworski i przekazuje mu wiadomość, że jego rodzina żyje i daje mu jej adres w Palestynie. Droga z Lubeki do Palestyny, bez pieniędzy i tylko z kartą identyfikacyjną z oflagu zajmuje Antoniemu wiele miesięcy. Podróżuje auto-, pociągo- i okrętostopem. Po dotarciu do Palestyny w 1946 roku, po raz pierwszy spotyka swoją córkę Ewę, która ma sześć lat.
 

Rodzina razem w Palestynie 1947 rok

Przez rok pracuje jako konwojent transportów brytyjskich w Palestynie, a w 1947 roku rodzina podejmuje decyzję, że nie skorzysta z możliwości dołączenia do Jerzego Jaworskiego w Wielkiej Brytanii. Wraca do Polski i osiedla się w Gliwicach.

 

Kazimierz Mazurkiewicz był długo poszukiwany przez rodzinę w nadziei, że jakimś cudem ocalał i wydostał się z obozu jenieckiego w Kozielsku przeniesionego później do Smoleńska. Pewność przyszła w 1990 roku, kiedy Związek Radziecki przyznał się do zbrodni katyńskiej*4 ujawniając, że polscy oficerowie zostali rozstrzelani przez NKWD i zostały ujawnione listy z nazwiskami ofiar.

Kazimierz Mazurkiewicz
 

*1 Oflag, skrót od Offizierslager für kriegsgefangene Offiziere – niemiecki obóz jeniecki, w którym trzymani byli oficerowie wzięci do niewoli w czasie działań wojennych lub okupacyjnych.

 

 

*2 Narodnyj komissariat wnutrennich del SSSR – Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych ZSRR, symbol zbrodni dokonanych przez Sowietów. Komisariat był głównym narzędziem w rękach władz radzieckich, którym posłużono się do ogromnych represji wobec własnych obywateli i poza granicami byłego ZSRR, a także masowych deportacji różnych narodowości, w tym Polaków. Organy NKWD były także wykonawcą zbrodni katyńskiej – mordu oficerów Wojska Polskiego w 1940 roku oraz rozstrzeliwań Polaków po wojnie i uwięzienia w byłych obozach koncentracyjnych, np. na Majdanku.
We Lwowie popularne było tłumaczenie nazwy NKWD: „Nie wiadomo Kiedy Wróci do Domu".

 

 

*305 Dywizjon Bombowy „Ziemi Wielkopolskiej i Lidzkiej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego", czwarty z polskich eskadr bombowych (ang. No.304 Polish Bomber Squadron) – eskadra lotnictwa bombowego i myśliwsko-bombowego Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii.

 

*4 Katyń – miejsce zbrodni przeciwko ludzkości popełnionej przez NKWD przez rozstrzelanie wiosną 1940 roku przeszło 21 tysięcy obywateli Polski (w tym ponad 10 tysięcy oficerów Wojska Polskiego), na mocy decyzji najwyższych władz ZSRR zawartej w tajnej uchwale Biura Politycznego KC z 5 marca 1940 roku (tzw. „decyzja katyńska”).

Egzekucji ofiar, uznanych za „wrogów władzy sowieckiej”, NKWD dokonywało przez strzał w tył głowy z broni krótkiej.

W latach 1940–1990 władze ZSRR zaprzeczały swojej odpowiedzialności za zbrodnię katyńską, przypisując ją niemieckim nazistom. 13 kwietnia 1990 roku oficjalnie przyznały, że była to „jedna z ciężkich zbrodni stalinizmu”.

Teresa Sygnarek

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe